wtorek, 1 marca 2016

Cesarzowe dziecię

Ciążę miałam trudną. Pierwsze miesiące non stop wymioty, gdy ustały lekarz zalecił mi leżenie plackiem- ciąża zagrożona. Byłam przerażona, że poronię kolejną ciążę- tak bardzo pragnęliśmy potomka.... Z wielkim trudem, ale dotrwałam do 9 miesiąca z wagą +30kg.
Cięcie miałam zaplanowane na tydzień przed terminem. Szczerze cieszyłam się na cesarkę- chciałam jej!! i gdyby nie powody medyczne myślę, że bym coś kombinowała bo panicznie bałam się porodu naturalnego.
Wtedy myślałam innymi kategoriami.... oj tak zupełnie innymi ............

Do szpitala zgłosiłam się na dzień przed zaplanowaną cesarką. Czułam ekscytacje, ale moje wyobrażenie na temat : JAK TO BĘDZIE GDY ANTEK BĘDZIE JUŻ Z NAMI nie miało nic wspólnego z tym co spotkało mnie później;)

Mówi się dużo o dobrodziejstwach naturalnego porodu- to natura- to jest dobre- dla mamy- dla dziecka.

Rozwiązanie ciąży cesarskim cięciem było nie tylko SZOKIEM dla mojego dziecka, ale również SZOKIEM dla mnie. Nie jest to naturalne i niestety w wielu przypadkach widać, że niesie za sobą nienaturalne konsekwencje. Nie zrozumcie mnie źle- piszę jak było w naszym przypadku- teraz znam wiele kobiet, które doświadczyły tego samego, ale również znam "cesarzowe", które nie rozumieją o czym piszę:)))))

Dlaczego szokiem? jak się okazuję oboje nie byliśmy gotowi na tak nagłe spotkanie..... Ja leżąca na plecach nie czująca połowy swojego ciała, dostrzegająca w odbiciu sufitowej lampy czerwone plamy....nagle przed oczami widzę swoje dziecię- to wyczekane, upragnione!!! i co? i nie wiedziałam co mam zrobić- zatkało mnie dosłownie nie mogłam oddychać przez chwilę. Dotknęłam swoim policzkiem brudnego cieplutkiego ciałka i złapałam za małe paluszki. Trwało to kilka sekund, po czym Antoś został zabrany, a mnie zaczęli szyćj. Leżałam i płakałam. Tyle emocji, hormony szalały!

Zmierzając powoli do sedna sprawy. W literaturze przedmiotu czytałam o cesarzowych dzieciach. O ich idealnych główkach nie zniekształconych przez ciężką walkę o życie przeciskając się przez wąski kanał rodny jak to jest w przypadku porodu siłami natury,  i o nadwrażliwości dzieci, które " siłą" zostały wyrwane z cieplutkiego brzuszka mamy.

Antoś przeżył szok. W szpitalu płakał bez przerwy, w domu później też. Nie wiedziałam co robić,nie rozumiałam dlaczego wszystkie dzieci na oddziale śpią, a mój syn sie drze!!! On nie płakał, nie rozkręcał się, od razu darł się przeraźliwie. Nie radziłam sobie,byłam zmęczona, wydawało mi się że nie potrafię go nakarmić( o KP napiszę później) , a Antoś nie chciał spać i płakał....a ja płakałam z nim.
Po powrocie do domu  zaczęłam czytać wszystko co wpadło mi w ręce o niemowlakach. Tak natknęłam się na teksty dr. Karpa , w których mowa o 4 trymestrze ciąźy. Zaczęłam postępować tak jak radzi.  To był gorący czerwiec, a moje dziecko spało tylko gdy było bardzo ciasno owinięte w piernaty;) zanim zakupilam otulacz, hehe tworzyliśmy z mężem takie cuda

Rady dr Karpa były dla nas idealne i działały;) Antoś czuł się bezpiecznie jak w moim brzuszku.

Polecam otulacze, my mieliśmy wersję letnią z cienkiej tkaniny.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz